LOVRO KOS WYGRYWA W LAHTI, RYOYU I ANDI ODRABIAJĄ. MARCO ODERMATT NAJLEPSZY W ASPEN. NORWESKA DOMINACJA W OSLO – 01.03.2024
-1 MARZEC 2024
LOVRO KOS TRIUMFUJE NA POCZĄTEK MARCA W ZALEGŁYM KONKURSIE W LAHTI! RYOYU I ANDI ODRABIAJĄ W PŚ.
Ostatni miesiąc rywalizacji w PŚ 2023/2024 skoczkowie rozpoczynają podczas klasycznego weekendu w LAHTI. Na słynnej Salpausselka już w piątek po treningach i kwalifikacjach odbył się 1 konkurs indywidualny, który został rozegrany w miejsce przerwanego 17.01 w SZCZYRKU.
W kwalifikacjach na starcie stanęło 59 zawodników. Triumf odniósł Stefan KRAFT, a tuż za nim uplasowali się wielcy rywale z klasyfikacji generalnej – Ryoyu KOBAYASHI oraz Andreas WELLINGER. Najdłuższy skok na 130,5 metra oddał za to Manuel FETTNER, który był 4. Do konkursu awansowały wszystkie Nasze Orły, a także m.in Noriaki KASAI, który już w tym momencie był praktycznie pewny występu w konkursie drużynowym – do TOP50 znów nie dostał się bowiem Taku TAKEUCHI.
Równo o 17:00 czasu europejskiego (18:00 czasu lokalnego) z 8 i 7 belki ruszyła 23 walka o punkty.
Pierwsza seria mimo złej prognozy oraz docierających silniejszych podmuchów została przeprowadzona w bardzo szybkim tempie. Zdecydowanie największa sensacja czekała na jej samym końcu.
Podobnie jak przed miesiącem w WILLINGEN, z mocniejszym podmuchem wiatru nie dał sobie rady Stefan KRAFT. Austriak musiał wylądować na 105 metrze i skończył cały konkurs na 49 miejscu. Podobnie w zeszłym sezonie konkurs skończył Halvor Egner GRANERUD, ale wtedy wiało o wiele mocniej i konkurs został przerwany.
Po 1 serii w czołówce było bardzo ciasno – prowadził Marius LINDVIK, który stanął przed szansą pierwszego triumfu od finałów w 2022 roku. Zaraz za nim również po skokach w okolicach rozmiaru skoczni plasowali się również głodni podiów Michi HAYBOECK oraz Daniel TSCHOFENIG.
Andreas WELLINGER oraz Ryoyu KOBAYASHI, którzy otrzymali okazję sporo odrobić do lidera po 1 serii byli odpowiednio na 4 i 8 miejscu. Pomiędzy nimi plasowali się jeszcze Lovro KOS, Jan HOERL oraz Domen PREVC.
Czołową dziesiątkę zamykał po raz kolejny po kolejnym świetnym skoku na 124,5 metra Aleksander ZNISZCZOŁ oraz Tate FRANTZ – 18-latek skoczył bowiem 128 metrów. Tylko 1,5 metra krócej wylądował Erik BELSHAW, który był po 1 serii 13. A między nimi był jeszcze młodszy 3-krotny MŚJ Stephan EMBACHER!
Z dalekich miejsc musieli atakować Peter PREVC, Johann Andre FORFANG, Pius PASCHKE i Manuel FETTNER. Ponownie ledwo do 2 serii wskoczył Karl GEIGER.
Do drugiej serii poza Olkiem nie awansował żaden inny Reprezentant Polski – Maciej KOT zajął 33 miejsce, a Kamil i Piotr skończyli dziesiąte punktu przed Noriakim KASAIM, który po skoku na 117,5 metra z notą 102.6 punktu skończył na 38 miejscu!
Na 46 miejscu skończył grubo ponad 30 lat młodszy dzisiejszy debiutant, Felix TRUNZ.
Kilka minut po 19:00 czasu lokalnego z 7 belki startowej rozoczęła się seria finałowa. Od zdecydowanej poprawy względem pierwszego skoku rozpoczął ją Junshiro KOBAYASHI.
Co bardzo rzadkie w tym sezonie, punkty zdobyli Constantin SCHMID i Robert JOHANSSON – zajęli 21 i 20 miejsca.
Zgodnie z przewidaniami atak przeprowadzili Manuel FETTNER oraz Pius PASCHKE, którzy polecieli na 130 i 129 metrów. Doświadczeni zawodnicy zanotowali spory atak w tabeli.
Przedzielił ich dopiero Peter PREVC, a Pius stracił prowadzenie dopiero po również wyczekiwanym ataku Johanna Andre FORFANGA z 16 miejsca. Przewaga Norwega po skoku na 131,5 metra wynosiła ponad 10 punktów, co na tej skoczni oznaczało jedno – prawie pewny awans do TOP10.
Bardzo dobre skoki oddali Kristoffer Eriksen SUNDAL, Stephan LEYHE oraz ten, który otrzymał 4 szansę w PŚ – Stephan EMBACHER, który poleciał na 125 metr. To ostatecznie dało Austriakowi 10 MIEJSCE!
Troszeczkę spadli Amerykanie – Erik na 24, a Tate na 17 miejsce, co jest i tak jego najlepszym wynikiem w karierze.
Jako 9 od końca z belki ruszył Aleksander ZNISZCZOŁ. Olek skoczył jeszcze lepiej niż w 1 serii – 126,5 metra, co dało mu 2 miejsce tylko za ciągle prowadzącym J.A.FORFANGIEM.
Cały czas utrzymywał się wiatr pod narty – chwilami większy, chwilami mniejszy. Po skoku Aleksandra zaczęło właśnie wiać mocniej i kolejny na górze, Ryoyu KOBAYASHI musiał dłużej poczekać na swoją próbę.
Ostatecznie ruszył i przy słabszym wietrze pofrunął 131 metrów! To oznaczało prowadzenie z notą ponad 250 punktów.
Z o wiele lepszym wiatrem krócej skoczył Domen PREVC, jednak już Jan HOERL wykorzystał to w pełni. 25-latek pofrunął na 136 metrów, jednak podczas lądowania lekko przejechał plecami po nawierzchni i otrzymał bardzo niskie noty, przez które nie wyszedł na prowadzenie.
Mimo obniżenia belki na 6 równie daleko poleciał Lovro KOS. Triumfator z LAKE PLACID skoczył z niższej belki 134 metry, a do tego nieźle wylądował. To musiało dać i dało prowadzenie o aż prawie 8 punktów nad Ryoyu.
Andreas WELLINGER poleciał 126,5 metra i wyszedł przed Ryoyu, ale za Słoweńca. Zawodnicy, którzy kończyli konkurs nie trafili na najlepsze warunki i z niskiej belki z wiatrem nie około 2, a 1 m/s nie mieli większych szans. Daniel TSCHOFENIG wylądował na 121,5 metrze, Michael HAYBOECK tak długo czekający na triumf skoczył tylko 114 metrów, a kończący konkurs Mistrz Olimpijski wylądował na 121,5 metrze.
To dało 2 w karierze wygraną Lovro KOSA, a Andreasowi WELLINGEROWI oraz Ryoyu KOBAYASHIEMU kolejne podia i odrobienie odpowiednio 80 i 60 punktów do Stefana KRAFTA.
W SOBOTĘ KONKURS DRUŻYNOWY. W SKŁADZIE JAPONII NORIAKI KASAI!!! START O 16:15 CZAS EUROPEJSKIEGO (17:15 CZASU LOKALNEGO).





MARCO ODERMATT Z 12 WYGRANĄ PO OSTREJ WALCE W ZALEGŁYM GIGANCIE W ASPEN!
Na ostatnią część amerykańskiego tournee PŚ udał się do KOLORADO. W samym centrum wysokich gór w ASPEN zawodników w piątek czekał pierwszy gigant slalom. Były to zawody zaległe za przerwaną inaugurację w SOELDEN z 29.10.
Wielki faworyt był jeden – Marco ODERMATT. Rywale po raz kolejny podjęli próbę walki z Szwajcarem.
Równo o 10:00 czasu lokalnego (18:00 czasu europejskiego) ruszył 1 przejazd. W idealnych warunkach, po mroźnej nocy, przy bezchmurnym niebie do walki wyruszył Loic MEILLARD. Brązowy medalista MŚ pojechał solidnie i jak się okazało, był to bardzo dobry przejazd.
Znów z wieloma problemami na trasie przejechał Filip ZUBCIC – Chorwat na mecie stracił prawie 1,50 sekundy.
Bez większych błędów po bardzo trudnej trasie gigantowej STRAWPILE pojechał kończący współpracę z obecnym trenerem Henrik KRISTOFFERSEN. Norweg jednak przegrał z Loiciem o około pół sekundy. A na górze dopiero miał stanąć największy gracz.
Jako 4 z bramki startowej ruszył MARCO ODERMATT. ODI pojechał agresywnie, co w kilku miejscach równało się wysokiemu ryzykowi wypadnięcia. Mistrz Świata i Olimpijski zdołał opanować błędy i wyszedł na prowadzenie, ale nie tak duże – nad swoim rodakiem uzyskał 0,19 sekundy przewagi.
Z numerem 5 na trasę wyruszył wicemistrz Olimpijski, Zan KRANJEC. Słoweniec stracił 0,43 sekundy, co dało przed 2 przejazdem 4 miejsce.
Jako 6 na jedną z najwyżej położonych w kalendarzu tras ruszył wicelider PŚ, Manuel FELLER, który w środę zapowiedział, że by oszczędzić siły na decydujący o małej Kuli slalom nie pojedzie w drugim, sobotnim gigancie.
Niestety w tym pierwszym szybko popełnił spory błąd, który spowodował ostre naciągnięcie mięsni pleców. Austriak po chwili z powodu dyskomfortu zrezygnował z jazdy.
Kolejnym na trasie był Alexander STEEN OLSEN. 22-letni Norweg pojechał w 1 przejeździe po raz kolejny rewelacyjnie i z Marco przegrał o zaledwie 0,12 sekundy!
O wiele gorzej wypadł Stefan BRENNSTEINER – doświadczony Austriak wypadł z trasy! Niestety po raz kolejny z powodu bólu ramiona na starcie nie dał rady stanąć Joan VERDU.
A kolejny zawodnik który ruszył z bramki startowej, Rasmus WINDIGSTAD już nie po raz pierwszy w tym sezonie wypadł z trasy.
Warto było czekać na przejazd numeru 11, z którym wyruszył Atle Lie MCGRATH – fantastyczny Norweg jadąc na pełnym ryzyku również zmieścił się w 1 sekundzie do lidera, dając sobie szansę na pierwsze podium w tym sezonie w gigancie.
Do TOP10 na bardzo wysokie 6 miejsce ponownie wjechał 34-letni Thomas TUMLER. Tuż za Atle Lie MCGRATH, również w 1 sekundzie do Marco zmieścili się jeszcze ALEX VINATZER oraz Luca de ALIPRANDINI. TOP10 uzupełnił SAM MAES, który już w zeszłą sobotę był 11!
A na 11 miejscu po 1 serii plasował się walczący po ostatnich kontuzjach, które przerywały mu sezon już w styczniu Victor MUFFAT-JEANDET!
Do mety nie dojechało aż 25 zawodników, w tym oprócz wcześniej wymienionych Alexander SCHMID, Tommy FORD czy Filippo Della VITE. To wykorzystali dzisiaj startujący slalomiści – pierwsze punkty od dawna w gigancie zdobyli Linus STRASSER, Luca AERNI, a gorszy czas przełamał Erik READ.
Po raz pierwszy do TOP30 awansował kolejny z Australijczyków, Louis MUHLEN-SCHULTE. Kolejne punkty również dla Reprezentanta Litwy, Andreja DRUKAROVA.
Po 90 minutach przerwy równo o 13:00 czasu lokalnego (21:00 czasu europejskiego) Luca AERNI rozpoczął drugi przejazd 29 zawodów sezonu. W drugim przejeździe mimo jeszcze trudniejszego podkręcenia bramek wypadło tylko 2 zawodników – Giovanni BORSOTTI oraz Reprezentant DANII, Christian BORGNAES.
Pierwszy, który pojechał świetnie to Dominik RASCHNER. Świetnie jeżdżący w tym sezonie w slalomie dotychczas specjalista od odstawionego slalomu równoległego Austriak awansował z 29 lokaty do TOP20.
Wyprzedził go dopiero atakujący z 20 miejsca młody Francuz, Leo ANGUENOT. Francuz również mógł usiąść na czerwonym fotelu lidera.
Jeszcze lepszy i to zdecydowanie wynik uzyskał Raphael HAASER. Młody Austriak wykręcił najlepszy czas 2 przejazdu i przez kilkanaście minut nikt nie mógł go pobić.
Chociaż nie brakowało prób – tuż po nim przy wielkim dopingu publiczności walkę podjął trzeci w Kalifornii River RADAMUS. Jedyny Amerykanin w drugim przejeździe na mecie przegrał z rok starszym rywalem, ale również zaliczył awans, ostatecznie na miejsce 11.
Austriaka nie wyprzedzili również jadący po przerwie technicznej Fadri JANUTIN oraz ku zaskoczeniu wielu Filip ZUBCIC. Chorwat zamiast zaatakować jeszcze spadł 1 pozycję w dół i skończył dopiero na 15 miejscu. W tym momencie pewny małej Kuli za gigant stał się Marco ODERMATT, gdyż Filip jako wicelider tracił nadal ponad 300 punktów, a do końca pozostaną 3 giganty.
Mimo ostrego słońca i temperatury na plusie trasa zachowywała się świetnie.
Ostatnią TOP10 otwierał Sam MAES. Utalentowany Belg niestety popełnił za dużo błędów, ledwo ratując się przed wypadnięciem z trasy. Przez to spadł końcowo na 16 lokatę.
Tym razem nie zawiódł Luca de ALIPRANDINI. Wicemistrz Świata sprzed 3 lat pojechał jak zawsze agresywnie, ale czysto i to właśnie on zmienił na prowadzeniu Raphaela. A na górze czekała już tylko ósemka.
Pierwszy ruszył Alex VINATZER. Brązowy medalista MŚ w slalomie po raz kolejny potwierdził rewelacyjny progres w gigancie i zaledwie o 0,10 sekundy przegrał z 9 lat starszym rodakiem.
Z 7 lokaty próbę ataku na podium podjął Atle Lie MCGRATH. I była to bardzo mocna próba – wyprzedził Reprezentantów Włoch i o około 0,30 sekundy objął prowadzenie.
Szósty od końca do rywalizacji przystąpił 11 lat starszy Thomas TUMLER. Szwajcar, który już ostatnio był 4 dzisiaj po raz kolejny był bardzo bliski podium. Na mecie wyszedł na 2 miejsce, przegrywając z Norwegiem zaledwie o 0,16 sekundy. O tyle ostatecznie po raz drugi z rzędu przegrał 3 podium w karierze.
Z swoich miejsc spadli kolejni dwaj gracze – Henka KRISTOFFERSEN oraz Zan KRANJEC. Norweg spadł z 5 na 8 miejsce, a Słoweniec prawie opuścił TOP10, ostatecznie skończył na 10 lokacie, tuż przed Riverem RADAMUSEM.
I wtedy z bramki startowej umiejscowionej na 2880 metrach nad poziomem morza ruszył Loic MEILLARD. Szwajcar spisał się idealnie i wyszedł na prowadzenie, a więc był już pewny 3 podium w tym sezonie i to w 3 różnej konkurencji!
Przedostatni w piątek do walki wystartował Alex STEEN OLSEN. Były podwójny MŚJ zaryzykował na najtrudniejszej podkręconej sekcji, a potem dużo stracił na błędzie w miejscu, gdzie trzeba zachować dobrą prędkość. To dało zbyt dużą stratę i spadek na dopiero 7 miejsce, z czego był bardzo niezadowolony.
Pewnym podium był już Atle Lie MCGRATH.
Na starcie stanął ostatni zawodnik – MARCO ODERMATT, który ruszył na dół po 11 triumf w gigancie z rzędu, 12 triumf w tym sezonie oraz ogólnie 19 podium. Jednak nie była to łatwa droga – Marco popełnił dwa bardzo duże błędy, które prawie kosztowały go wypadnięciem z trasy! Po drugim błędzie tracił już około 0,30 sekundy, ale potem zrobił znów tylko to, co potrafi on.
Na ostatnim sektorze jednak w niesamowity sposób odzyskał prędkość i znów zaczął odrabiać czas, ostatecznie prześcigując swojego rodaka na linii mety o 0,14 sekundy! DUBLET SZWAJCARÓW, MARCO ODERMATT IDZIE PO WSZELKIE REKORDY! W wywiadzie przyznał, że były to najtrudniejsze ze względu na wysokość i temperaturę fizycznie zawody sezonu.
Dla Loica i Atle są to 3 podia sezonu.
W SOBOTĘ DRUGI GIGANT – START RÓWNIEŻ OD 18:00 CZASU EUROPEJSKIEGO (10:00 CZASU LOKALNEGO).


JOHANNES KLAEBO I PAAL GOLBERG ORAZ JONNA SUNDLING I LINN SVAHN ZGODNIE Z OCZEKIWANIAMI TRIUMFUJĄ W SPRINTACH DRUŻYNOWYCH W LAHTI.
Jako pierwsze biegi ostatecznej fazy sezonu, pierwsze od stycznia w Europie odbyły się jedyne w całym sezonie sprinty drużynowe. Rozegrano je techniką klasyczną.Eliminacje rozegrano według systemu wprowadzonego w zeszłym sezonie, a więc bez biegów eliminacyjnych – kwalifikacje teraz wyglądają tak samo jak w sprincie indywidualnym, a więc uczestnik przebiega na czas jedno okrążenie, a następnie dodaje się czas jednego i drugiego członka ekipy.
15 par z najmniejszymi czasami łącznymi uzyskują awans do biegu finałowego, w którym każdy na zmianę biegnie po 3 okrążenia.
W kwalifikacjach nie doszło do niespodzianek i równo o 15:45 ruszyła finałowa walka pań. Od samego startu było jasne, kto jest zdecydowanym faworytem – SZWECJA I w składzie z Jonną SUNDLING oraz Linn SVAHN. Faworytki wyrobiły sobie dużą przewagę już na pierwszej zmianie i na kolejnych tylko kontrolowały rywalki.
Musiały również uważać na jak zawsze niebezpieczny zjazd na stadion, jednak im nic się nie stało i odniosły pewny triumf. Z tyłu jednak było nerwowo – w pierwszej fazie biegu na zjeździe upadek zaliczyła Maja DAHLQVIST z SZWECJI II, która w tym momencie straciła kompletnie szansę na walkę – okazało się, że Maja złamała nartę i musiała bez niej dotrzeć na dół do strefy zmian, gdzie długo musiała czekać Frida KARLSSON.
O 2 i 3 miejsce powalczyły więc inne reprezentacje. Od początku wszystko co mogły robiły Finki w składzie z nieobecną w Ameryce Kristą PARMAKOSKI oraz Johanną MATINTALO. Reprezentantki gospodarzy wytrzymały do samego końca.
Na finiszu o podium najlepsza okazała się Johanna MATINTALO, a więc FINKI I stanęły na 2 miejscu. Trzecie miejsce wyrwały dla NIEMIEC Laura GIMMLER oraz Katharina HENNIG. Laura na samym finiszu odparła goniące Kristine SKISTAD oraz Mathilde MYHRVOLD. Tym samym obydwie ekipy NORWEGII skończyły poza podium.
Po kilku minutach ruszyła rywalizacja mężczyzn. Od początku wyłoniła się grupa, która zgodnie z oczekiwaniami walczyła o najwyższe pozycje – obydwie ekipy NORWEGII, FRANCJA, SZWAJCARIA, WŁOCHY oraz gospodarze z wracającym po kolejnej długiej przerwie Iivo NISKANENEM.
Na przedostatnim okrążeniu, a więc ostatniej zmianie rozpoczynających doszło do upadku na czele stawki – na samym końcu zjazdu na stadion upadł Jules CHAPPAZ, którego ledwo zdołał ominąć Paal GOLBERG.
Na ostatnie okrążenie Johannes KLAEBO ruszył z ogromną przewagą, której oczywiście nie stracił i samotnie dotarł do mety po triumf na początek ważnego weekendu!
Drugie miejsce dla NORWEGII II z Haavardem TAUGBOELEM oraz Evenem NORTHUGIEM. Do samej kreski walczono o 3 miejsce – biegnącego na 3 miejscu Lauri VUORINENA po wielkiej gonitwie na stadionie dogonił odrabiający straty po upadku Richard JOUVE.
Na samej linii mety o milimetry lepszy okazał się Fin i to gospodarze mogli świętować podium również u mężczyzn. Na 5 miejscu dobiegli młodzi SZWAJCARZY, a na 6 Reprezentacja ITALII.
PO RYWALIZACJI DRUŻYNOWEJ, W SOBOTĘ JEDEN Z NAJWAŻNIEJSZYCH BIEGÓW W KONTEKŚCIE KRYSZTAŁOWYCH KUL – BIEG INDYWIDUALNY NA 20 KILOMETRÓW STYLEM KLASYCZNYM! BIEG PAŃ OD 09:00, PANÓW OD 12:00 CZASU EUROPEJSKIEGO (10:00,13:00 CZASU FIŃSKIEGO).



INGRID LANDMARK TANDREVOLD I STURLA HOLM LAEGREID TRIUMFUJĄ W OSLO HOLMENKOLLEN!
Na słynnym HOLMENKOLLEN w stolicy NORWEGII rozegrano pierwsze zawody od MŚ. Na początek piątku odbył się przełożony z 29 lutego z powodu mgły Bieg Indywidualny na 15 kilometrów pań.
W piątek warunki na strzelnicy również nie były idealne, a każde pudło w tej konkurencji kosztuje sporo, bo karną minutę.
Triumfowała liderka PŚ, Ingrid Landmark TANDREVOLD, która pokazała, że po słabszych MŚ nie poddała walki o Kryształową Kulę. Druga była mająca nie równy sezon Elvira OEBERG, a podium uzupełniła młoda Norweżka, Ida LIEN.
Z opóźnieniem ponownie przez mgłę rozpoczął się bieg panów na najdłuższym dystansie, 20 kilometrów. Po ostrej walce reprezentantów gospodarzy po raz drugi w tym sezonie PŚ triumf odniósł MŚ z sprintu Sturla Holm LAEGREID.
Na 2 miejscu sklasyfikowany został Tarjei BOE, a tuż za nim skończył Vetle Sjaastad CHRISTIANSEN. Poza podium Johannes BOE, który tym samym traci przewagę w PŚ – obecnie nad bratem ma 68 punktów przewagi.
W SOBOTĘ OSTATNIE ROZDANIE PUNKTOWE W EUROPIE – BIEGI ELITY ZE STARTU WSPÓLNEGO.
DRUGI TRENING ZJAZDU KOBIET W KVITFJELL RÓWNIEŻ ODWOŁANY – SUPER GIGANT W MIEJSCE ZJAZDU.
Po odwołaniu 1 treningu zaplanowanego na 29 lutego, drugi trening również nie doszedł do skutku. Powodem były opady śniegu oraz gęsta mgła.
Bez treningu nie może odbyć się zjazd, a więc w sobotę zamiast niego odbędzie się tak jak w niedzielę SuperGigant, który oficjalnie zastąpi jeden z odwołanych przed tygodniem w VAL DI FASSA.
Jeśli pogoda pozwoli, SuperG rozpocznie się o 11:00.
JOHANNES LAMPARTER WYGRYWA RUNDĘ PROWIZORYCZNĄ W LAHTI.
Po prawie 3 tygodniach przerwy najlepsi kombinatorzy norwescy rozpoczynają finałową, skandynawską część sezonu. W LAHTI na początek weekendu odbyły się treningi oraz runda prowizoryczna.
Pod nieobecność Jarla Magnusa RIIBERA, który przeprowadza próby obciążeniowe problematycznego barku najlepszy okazał się Johannes LAMPARTER. Za 22-latkiem znaleźli się rok młodszy Stefan RETTENEGGER oraz wreszcie wysoko, ostatnio wygrywający w Pucharze Kontynentalnym Mario SEIDL.
W SOBOTĘ JEDYNA W TYM SEZONIE SZTAFETA W FORMACIE SPRINTU, W NIEDZIELĘ KONKURS INDYWIDUALNY.
NIKA KRIZNAR WYGRYWA W LAHTI PORANNY KONKURS PAŃ. EVA PINKELNIG GONI NIKĘ PREVC.
O poranku na dużej skoczni w LAHTI rozegrano jedyny w ten weekend konkurs indywidualny pań. We wczorajszych kwalifikacjach wystartowało zaledwie 41 zawodniczek, odpadła więc ta najsłabsza, którą była jedna z Polek – Nicole KONDERLA. Sensacyjnie z 40 miejsca awans uzyskała Nika PREVC.
Dzisiaj Słowenka również nie walczyła o ścisłą czołówkę, ale punkty zdobyła. O triumf walczyła wreszcie jej starsza rodaczka, Nika KRIZNAR, która ostatecznie odniosła triumf z nowym rekordem skoczni kobiet. Na 2 miejscu podium stanęła doświadczona Jacqueline SEIFRIEDSBERGER, a na trzecim ta, która prawie rok temu odbierała tutaj Kryształową Kulę – Eva PINKELNIG.
Tym samym przy 10 miejscu Niki PREVC 34-latka odrabia kolejne punkty w klasyfikacji generalnej. Strata wynosi teraz poniżej 200 punktów. Kolejne zawody pań odbędą się w OSLO, gdzie za tydzień rozpocznie się RAW AIR.




