ANZE LANISEK, HARALD O.AMUNDSEN I JESSIE DIGGINS WITAJĄ NOWY ROK 2024 TRIUMFEM – 01.01.2024
-1 STYCZNIA 2024
ANZE LANISEK WYGRYWA PO WIELKIEJ WALCE W GARMISCH-PARTENKIRCHEN!
NOWY ROK skoczkowie powitali w wielkiej rywalizacji podczas 2 konkursu 72.TURNIEJU 4 SKOCZNI, który był ogólnie 10 konkursem tego sezonu PŚ.
Warunki od rana w Ga-Pa dopisywały – było słonecznie, temperatura oscylowała wokół 7 stopni, a wiatr nie przeszkadzał, wiał z mocą pojedynczych dziesiątych metra na sekundę.
Bardzo szybko przeprowadzono serię próbną, podczas której o 12:30 pierwszy skok w tym roku oddał Kasperi VALTO. Wygrał ją Jan HOERL, który poleciał na 142 metr!
RÓWNO O 14:00 pierwszy konkurs 2024 roku rozpoczął Kasperi VALTO. 20-letni Fin skoczył bardzo dobrze – 131 metrów i mógł liczyć na awans nawet mimo porażki z Piusem PASCHKE, który poleciał jeszcze dalej – 135,5 m! Ostatecznie awans uzyskali obydwaj.
Po tym świetnym początku sędziowie od razu obniżyli belkę z 17 na 16, z której 1 seria odbywała się już do końca.
Ta zmiana nie przeszkodziła w wielkim widowisku – kolejni świetne skoki około 130 metra oddali 21-letni Francuz Valentin FOUBERT oraz startujący po raz pierwszy w tym sezonie w PŚ Felix HOFFMANN. Niemiec skoczył ponad 130 i wygrał parę, Francuz ostatecznie po bardzo długim pobycie wśród 5 lucky-loserów odpadł, zajmując najwyższe w karierze 32 miejsce.
W kolejnych parach walczyły nasze Orły – najpierw Aleksander ZNISZCZOŁ pokonał Niko KYTOSAHO, co dało mu pewne pierwsze punkty w tym sezonie.
W parze numer 4 doszło do rywalizacji dwukrotnych triumfatorów Kryształowej Kuli – Kamil STOCH zmierzył się z Halvorem Egnerem GRANERUDEM. Kamil pofrunął na 130 metr, dzięki czemu o 2 metry pokonał Norwega, który nie zmieścił się wśród szczęśliwych przegranych i po raz drugi z rzędu odpadł w 1 serii.
Podobnie jak GRANERUD za chwilę skoczył Dawid KUBACKI – po skoku na 128 metr rekordzista tej skoczni niestety odpadł, gdyż miał jedne z najlepszych warunków, a w parze z FORFANGIEM przegrał. Dawid również nie znalazł się w gronie szczęśliwych i odpadł po 1 serii.
W kolejnych parach noworocznego konkursu pewnie awans uzyskiwali Ren NIKAIDO oraz Daniel TSCHOFENIG. W parze ósmej doszło do bardzo mocnego starcia Austriaków. Pierwszy skakał Clemens AIGNER – wylądował na 133 metrze i objął w tym momencie prowadzenie!
Jan HOERL poleciał jednak najdalej w całej 1 serii – 140 metrów i objął wyraźne prowadzenie. Były triumfator Pucharu Kontynentalnego jednak był pewnym pierwszym szczęśliwym przegranym.
W kolejnym pojedynku do rywalizacji przystąpił Ryoyu KOBAYASHI, który zmierzył się z Eetu NOUSIAINENEM. Mistrz Olimpijski skoczył REWELACYJNIE – 137 metry z mocniejszym wiatrem z tyłu skoczni! To dało świetną notę ponad 145 punktów i prowadzenie o 0,1 punktu przed Janem HOERLEM!
Z pary 10-tej awans uzykała dwójka zawodników – triumfator Karl GEIGER oraz Alex INSAM, który skoczył 125,5 metra, ale miał jeszcze gorsze warunki niż Ryoyu.
W kolejnych parach Lovro KOS wygrał z Erikiem BELSHAW, Giovanni BRESADOLA z Vitaliyem KALINICHENKO oraz Stephan LEYHE z Romanem KOUDELKĄ.
W parze numer 14 Philipp RAIMUND pokonał Kristoffera Eriksena SUNDALA, ale po skoku miał powody do ogromnej złości – skoczył daleko, 134 metry, lecz ledwo wyratował się podczas lądowania, na czym stracił ponad 10 punktów! Przez to był w drugiej dziesiątce, a mógłby być blisko TOP3 po 1 serii.
Rywalizację młodych talentów z Estonii i Szwajcarii wygrał Remo IMHOF.
Ostatnie dziesięć par otworzyło starcie Daniela Andre TANDE z oddającym bardzo dobre pojedyncze skoki Junshiro KOBAYASHIM. TANDE skoczył tak jak cały sezon solidnie i to wystarczyło na awans, gdyż Junshiro dzisiaj gorszy skok oddał już w 1 serii.
W kolejnym pojedynku skaczący po raz pierwszy tej zimy w PŚ Constantin SCHMID pokonał Gregora DESCHWANDENA, który skoczył słabo w okolicach punktu K, przez co nie zmieścił się również w gronie Lucky Loser i odpadł z rywalizacji!
W ósmej parze od końca Marius LINDVIK pokonał debiutującego podczas Turnieju Andree CAMPREGHERA.
Następnie w najtrudniejszych warunkach dzisiejszego konkursu skakał Peter PREVC. Słoweniec skoczył 127,5 metra, ale nie był aż tak daleko – była to 14 lokata, wyżej niż kilku, którzy skakali dalej.
Jeszcze 2 metry krócej skoczył Martin HAMANN, ale warunki nadal były niekorzystne i to wystarczyło na miano szczęśliwego przegranego.
W 20-stym pojedynku z belki Stefan KRAFT, który na Grosse OLYMPIASCHANZE w ostatnich latach przegrywał Turniej. Dzisiaj skoczył dobrze, 133,5 metra i po 1 serii był 6. W parze pokonał Anttiego AALTO, który skoczył za słabo, by być w piątce przegranych.
W parze numer 21 doszło do starcia dwóch Mistrzów Świata – obecnego i tego sprzed 17 lat. Dzisiaj dużo lepszy okazał się Timi ZAJC, a Simon AMMANN, który mniej lubi ten obiekt po skoku na 125 metr odpadł zajmując 38 miejsce.
W kolejnym starciu daleko skoczył Michael HAYBOECK – wylądował na 136 metrze, które powinno mu dawać miejsce blisko trójki. Francesco CECONA pokonał, ale tak wysoko nie był, gdyż podczas lądowania musiał się ratować przed upadkiem i na notach stracił tak jak RAIMUND, chociaż był wyżej – na 12 miejscu.
W trzeciej od końca rywalizacji pierwszy skok oddał Luca ROTH. Były wicemistrz świata juniorów z Lahti oddał skok zdecydowanie za bliski, by mieć szansę na lucky losera.
Po chwili z belki ruszył Manuel FETTNER – Austriak skoczył 136 metrów i wyszedł na 3 miejsce z bardzo małą stratą do prowadzącej dwójki.
W parze 24-tej lider Turnieju Andreas WELLINGER podjął Danila VASSILYEVA. Mistrz Uniwersjady skoczył dalej tylko od jednego zawodnika – Tate FRANTZA i nie miał szans na awans.
ANDI skoczył 138 metrów! Minimalne detale decydowały, że nie objął prowadzenia, ale do Ryoyu tracił tylko 2,1 punktu, co powodowało, że w całym turnieju nadal utrzymywał prowadzenie o 0,9 punktu.
Pierwszą serię kończyła wielka para – PIOTR ŻYŁA vs ANZE LANISEK. Nasz dwukrotny Mistrz Świata w gorszych warunkach skoczył 126 metrów, co dało notę lepszą od GRANERUDA, a więc 5 miejsce wśród szczęśliwych przegranych!
Anze LANISEK skoczył również w gorszych warunkach 136 metrów i wyszedł na 3 miejsce z stratą 1,8 punktu do Japończyka.
A więc Ryoyu KOBAYASHI po 1 serii prowadził z przewagą 0,1 punktu, dalej byli Anze, Andreas, Manuel, Stefan i Stephan LEYHE.
Szczęśliwymi przegranymi zostali Clemens AIGNER, Martin HAMANN, Kasperi VALTO, Alex INSAM i Piotr ŻYŁA.
O 15:18 z belki 17, a więc tej, z której skoczyło tylko dwóch zawodników rozpoczęła się druga seria noworocznego konkursu.
Pierwszy znów skakał Giovanni BRESADOLA, który znów drugi skok miał udany –
Młody Włoch świetnie rozpoczął ten rok, skacząc w 2 serii 133,5 metra.
Pół metra bliżej przy lepszych warunkach skoczyli i Kamil STOCH i Aleksander ZNISZCZOŁ, którzy przegrali z Włochem. Kamil skończył dzisiaj 25, a Aleksander ZNISZCZOŁ skończył z pierwszymi punktami w tym sezonie i to od razu dało mu miano najlepszego Polaka.
Piotr ŻYŁA skoczył bowiem 137,5 metra co dałoby duży awans do drugiej dziesiątki, niestety przy lądowaniu miał problemy jeszcze większe niż P.RAIMUND czy M.HAYBOECK. W ostatnim momencie opanował uślizgi i dojechał do bezpiecznej strefy, gdzie sam upadł!
Ogólnie był dzisiaj 22, a więc pozycję i 1,1 punktu za A.ZNISZCZOŁEM.
Dwa średnie skoki oddał dziś Johann Andre FORFANG, który spadł w 2 serii za TANDE.
Na ostatnie miejsce spadł Felix HOFFMANN w drugiej serii skoczył 125,5 metra.
Liderem po skokach również Remo IMHOFA, Alexa INSAMA, Kasperi VALTO i Martina HAMANNA pozostawał Giovanni BRESADOLA. Wyprzedził go dopiero Philipp RAIMUND, który w drugiej serii skoczył jeszcze dalej niż w pierwszej – 139 metrów! Tym razem dobrze wylądował i objął prowadzenie. Awans nie był jednak tak duży, bo trafił na najlepsze warunki – skończył na 14 miejscu.
Jury dla ostatniej 18-stki obniżyło belkę na poziom 16.
Na 17 miejscu dzisiejszy konkurs skończył Constantin SCHMID – jest to dobry wynik, ale w obecnej dyspozycji rodaków jedyną drogą do PŚ na konkursy zagraniczne pozostaje wywalczenie miejsca w Pucharze Kontynentalnym. Kolejna szansa właśnie w Ga-Pa w pierwszy weekend tego roku.
Za niego spadł Daniel TSCHOFENIG, który cały czas nie może odnaleźć formy z początku sezonu.
Jeszcze za 21-latka spadł rok starszy Ren NIKAIDO – Japończyk jednak znów mógł się cieszyć, ustabilizował się na TOP20 i wkrótce może dokonać kolejnego progresu w kierunku TOP10, a że prędzej czy później będzie bardzo groźny jest pewnie – jest to wielki talent.
Lovro KOS po fantastycznym ataku w 2 serii w OBERSTDORFIE dzisiaj skoczył nieźle, 134,5 metra, ale ostatecznie nie uzyskał żadnej pozycji.
Philippa RAIMUNDA wyprzedził Peter PREVC, chociaż skoczył metr bliżej niż KOS – miał jednak dodane punkty za wiatr, a młodsi rywale mieli je odjęte.
Pero pozostał liderem po skoku Karla GEIGERA – triumfator 2 konkursów w KLINGENTHAL skończył dopiero na 16 miejscu.
Przed skokami najlepszej dziesiątki prowadzenie objął Michael HAYBOECK – Austriak poleciał na 141 metr, a więc oddał najdłuższy skok konkursu! Za lądowanie znów jednak otrzymał bardzo niskie noty i wyprzedził Petera tylko o 1 punkt – przez to zajął tylko 8 miejsce, a łatwo z normalnymi notami mógłby być piąty.
Bardzo blisko prowadzenia był Pius PASCHKE, ale zabrakło 0,6 do Słoweńca, a 1,6 do Austriaka i na koniec był 10.
Dziesiąty od końca skakał Clemens AIGNER, który po drugim skoku na 133 metry nie objął prowadzenia, ale skończył cały konkurs na bardzo dobrym 12 miejscu.
Marius LINDVIK skoczył już wystarczająco i objął prowadzenie nad Michaelem HAYBOECKIEM i Peterem PREVCEM.
Timi ZAJC i Stephan LEYHE oddali jedne z najkrótszych prób 2 serii – odpowiednio 127 i 125 metry i wypadli z TOP10.
Na górze zostało już tylko 6 graczy. Pierwszy na dół ruszył Stefan KRAFT. W ostatnim skoku na tym obiekcie w tym sezonie skoczył 132 metry i objął prowadzenie, ale nota końcowa 276,6 była za niską, by móc myśleć o małej stracie na półmetku turnieju.
Zaraz po nim do decydującej walki przystąpił Manuel FETTNER – i to jak!!! 38-latek skoczył 138 METRÓW i wyprzedził KRAFTA o 12 punktów!
Komplet 21 tysięcy kibiców jeszcze bardziej wzmocnił swój doping – na belce usiadł Andreas WELLINGER. Mistrz Olimpijski sprzed 6 laty skoczył pięknie stylowo 137,5 metra i właśnie notami o prawie 3 punkty wyprzedził Manu!
Trzeci od końca z belki ruszył triumfator sylwestrowych kwalifikacji, Anze LANISEK. Słoweniec, który tak jak rok temu znów musi odrabiać straty z OBERSTDORFU skoczył równie pięknie co Niemiec – pół metra bliżej, ale przy dużo gorszym wietrze z tyłu skoczni i wyprzedził reprezentanta gospodarzy o ponad 4 punkty.
Przedostatni szybko wystartował Jan HOERL. Austriak z jeszcze większym wiatrem w plecy nie poradził sobie idealnie – skoczył 128,5 metra, co nie dawało szans z trójką, która skakała przed chwilą. Spadł na ostatecznie 5 lokatę, tuż przed Stefana KRAFTA.
KONKURS KOŃCZYŁ RYOYU KOBAYASHI. Japończyk musiał jednak schodzić z belki, gdyż wiatr nagle się obrócił i zaczęło wiać pod narty.
Po 2-3 minutach podjęto decyzję o skoku przedskoczka. Część kibiców uznała chyba, że tak krótko skoczył Ryoyu i na chwilę pojawiła się na trybunach radość.
Sam Ryoyu za chwilę usiadł na belce i już z wiatrem z tyłu ruszył w kierunku progu. Skoczył 135,5 metra z wiatrem słabszym niż Anze.
Po chwili oczekiwania wszystko było jasne – pierwszy triumf w sezonie odniósł Anze LANISEK!!! Ryoyu KOBAYASHI zajął znów 2 miejsce, ale pokonał największego rywala w Turnieju, Andreasa WELLINGERA, który zajął 3 miejsce.
Ryoyu wyprzedził dzisiaj Andiego o 1,2 punktu, a więc na półmetku 72.TCS liderem nadal pozostał Andreas WELLINGER z przewagą 1,8 punktu nad Ryoyu KOBAYASHIM!
Trzeci jest nadal Stefan KRAFT, ale jego strata wynosi już ponad 25 punktów. Poniżej 10 punktów do Austriaka tracą Manuel FETTNER oraz Jan HOERL, a za nimi są jeszcze Anze LANISEK i Marius LINDVIK. Na pewno słabych lądowań może żałować Michael HAYBOECK, bo do swojego przyjaciela traci teraz 20 punktów, a tak miałby nawet poniżej 10 punktów straty.
TOP10 zamykają Peter PREVC oraz Pius PASCHKE. Najwyżej z Orłów Kamil STOCH na miejscu 20, a Piotr, który też ma komplet 4 skoków jest na 23 lokacie.
JUŻ WE WTOREK 2 STYCZNIA TRENINGI I KWALIFIKACJE (14:00) NA SŁYNNEJ BERGISEL W INNSBRUCKU. KONKURS 3 STYCZNIA O 13:30!!!



HARALD OESTBERG AMUNDSEN TRIUMFUJE NA POWITANIE NOWEGO ROKU W TOBLACH!
Jako pierwsi NOWY ROK 2024 przywitali biegacze. Już dokładnie o godzinie 10:00 lider po dwóch etapach, Erik VALNES wyruszył na trasę biegu pościgowego stylem dowolnym na dystansie 20 kilometrów.
4 sekundy za nim wystartował lider PŚ, Harald Oestberg AMUNDSEN. Mistrz Świata i Olimpijski w parach z Johannesem KLAEBO poczekał na młodszego rodaka i po chwili na czele mieliśmy dwójkę.
Jako 3 wystartował Ben OGDEN, a tuż za nim ruszył sensacyjny triumfator sprzed parunastu godzin, Perttu HYVARINEN. Po minucie od startu liderów zawodnicy zaczęli ruszać z większą częstotliwością.
Faworytem od początku w tej dwójce był H.O.AMUNDSEN, Erik VALNES stał już 2-krotnie na podium na dystansach, ale było to jednak dystans 10 kilometrów i styl klasyczny, w którym czuje się lepiej.
Jednak dotychczasowy lider Tour de Ski dawał radę wicemistrzowi świata na 15 kilometrów i dzięki współpracy przewaga na pierwszych dwóch pętlach rosła. Z tyłu Amerykanin i Fin zostali doścignięci, a pod koniec 2 pętli już stracili kontakt z grupą.
W grupie, która biegła 1 minutę za Norwegami pracowali William POROMAA, Hugo LAPALUS, Gus SCHUMACHER, Friedrich MOCH, Jan Thomas JENSSEN, Martin NYENGET, Federico PELLEGRINO, Beda KLEE oraz Jens BURMAN.
Kolejni zawodnicy tracili kolejne 40 sekund – dopiero tam był m.in Paal GOLBERG.
Do 3 etapu z powodu choroby nie przystąpił kolejny z mocnych graczy, Andrew MUSGRAVE – tym samym wyjaśnił się powód bardzo słabej dyspozycji w biegu na 10 kilometrów, gdzie zajął 54 miejsce.
Będący w podobnej sytuacji Didrik TOENSETH spróbował dzisiaj powalczyć, ale po 8 kilometrach zszedł z trasy i wycofał się z Tour de Ski.
Na końcu trzeciej 4 kilometrowej pętli AMUNDSEN i VALNES mieli nadal 1 minutę przewagi nad 9-tką rywali. Erik VALNES wyglądał jednak coraz ciężej i na 15 kilometrze stracił kontakt z Haraldem O.AMUNDSENEM. Nie odpadł jednak kompletnie, najprawdopodobniej nie wytrzymywał wysokiego tempa rodaka i postanowił biec dalej swoim tempem.
Rozpoczynając ostatnie okrążenie pętli nazwanej na cześć Nowego Roku lider Pucharu Świata miał już 15 sekund przewagi.
Na ostatnich 4 kilometrach Erik VALNES tracił coraz bardziej, a dziewiątka rywali zmniejszyła stratę o połowę. Wicemistrz Świata w sprincie z 2021 roku jednak cały czas zachowywał resztki sił i nie doszło do „collapse”.
Harald Oestberg AMUNDSEN pewnie wbiegł po raz ostatni na stadion i z wielką radością przekroczył linię mety! Wielki triumf 25-latka, który tym samym jeszcze bardziej powiększa przewagę w PŚ oraz w cyklu.
Erik VALNES dobiegł drugi ze stratą 33 sekund i tyle również ma straty w klasyfikacji TdS.
O trzecie miejsce na ostatniej pętli trwała ostra walka – ataków próbowali H.LAPALUS, F.MOCH czy też W.POROMAA, ale nie przyniosły one skutku i o wszystkim decydowała sama końcówka.
A na niej znów świetnym finiszem wykazał się Jan Thomas JENSSEN i to on zgarnął 3 miejsce, a więc 3 podium w karierze! Po fotofiniszu 4 był William POROMAA, a piąty Martin NYENGET.
Na 6 miejscu skończył 23-letni Niemiec Friedrich MOCH, a za nim rewelacja tego sezonu Szwajcar Beda KLEE i Hugo LAPALUS. Dziewiąty po najlepszym biegu na dystansie w sezonie był Federico PELLEGRINO, a grupę uzupełnili Gus SCHUMACHER, którego Alaska podczas tego biegu świętowała przyjście NOWEGO ROKU oraz Jens BURMAN.
Ponad pół minuty stracili kolejni m.in Henrik DOENNESTAD, Paal GOLBERG, Lucas BOEGL czy też 15-sty Mika VERMUELEN, który odrobił dzisiaj 23 lokaty.
Nieźle wypadł wielki 37-letni Maurice MANIFICAT – Francuz dopiero od Tour de Ski rozpoczyna poważne starty, a dzisiaj odrobił sporo lokat i był 21.
Wczorajsi podiumowicze P.HYVARINEN i B.OGDEN skończyli poza TOP30 z stratą ponad 3 minut. Jako przedostatni, prawie 13 minut po AMUNDSENIE dobiegł pierwszy lider, Lucas CHANAVAT.
Klasyfikacja 18.Tour de Ski wygląda tak samo jak rezultat dzisiejszego biegu. WE WTOREK DZIEŃ NA PRZEJAZD DO DAVOS, W ŚRODĘ SPRINTY!

JESSIE DIGGINS NOKAUTUJE NA 20 KILOMETRÓW W TOBLACH I POWIĘKSZA PRZEWAGĘ!
Już po południu doszło do rywalizacji pań. O 12:30 do walki na 20 kilometrów stylem dowolnym ruszyła jako pierwsza liderka cyklu i PŚ Jessica DIGGINS.
Jessie była faworytką dzisiejszych zmagań – w dotychczasowych biegach stylem dowolnym 2-krotnie wygrywała z dużą przewagą, tylko raz była druga.
Mistrzyni Świata ruszyła 7 sekund przed Victorią CARL oraz 11 sekund nad trzecią w Turnieju Linn SVAHN. W ciągu 1 minuty od startu Amerykanki ruszyły jeszcze Jonna SUNDLING, Kerttu NISKANEN, Rosie BRENNAN, Emma RIBOM oraz Katharina HENNIG.
Dużo do odrabiania miały Frida KARLSSON, Ebba ANDERSSON czy Heidi WENG. Na starcie z powodu choroby nie stanęła Lotta Udnes WENG, siostra bliźniaczka Tiril.
Panie miały trochę lepsze warunki od panów, gdyż wyszło słońce i trasa stała się szybsza. Temperatura nadal wynosiła około 0 stopni.
Jessica DIGGINS nie czekała na rywalki i od początku podjęła śmiały atak. Przewaga szybko rosła.
Po pierwszej pętli mierzącej 4 kilometry, na pomiarze czasu umiejscowionym na budynku Mistrzyni Świata z Planicy prowadziła już o pół minuty nad Victorią CARL i Linn SVAHN, a przecież na starcie przewaga wynosiła 7 sekund!
Druga grupa w której biegły Jonna SUNDLING, Emma RIBOM, Kerttu NISKANEN oraz Rosie BRENNAN do Niemki i Szwedki traciła około 20 sekund. Kolejne pół minuty do nich traciła grupa napędzana przez Fridę KARLSSON i Heidi WENG.
Na półmetku Jessie miała już ponad 40 sekund przewagi. Linn SVAHN oraz Victoria CARL powiększyły przewagę nad rywalkami do pół minuty, a z kolejnej grupy odpadła Rosie BRENNAN.
Na 15 kilometrze przewaga liderki wynosił już 1 MINUTĘ. Na początku 4 pętli do SUNDLING, RIBOM i NISKANEN doszła grupa rewelacyjnie dziś biegnących Fridy KARLSSON, Heidi WENG oraz Astrid Oeyre SLIND – biegła z nimi jeszcze Krista PARMAKOSKI, ale na krótko przed połączeniem grup Finka odpadła.
Zaraz poza TOP10 na pomiarach czasu meldowała się grupa z Ebbą ANDERSSON, Rosie BRENNAN, Teresą STADLOBER, Nadine FAEHNDRICH i super przygotowanej do Tour de Ski Patriciją EIDUKA.
Jeszcze więcej na początku ostatniej pętli traciły m.in Katharina HENNIG czy Moa ILAR.
Na 2 kilometry przed metą goniąca 6-stka już widziała zawodniczki z 2 i 3 miejsca. Wtedy atak przeprowadziła Victoria CARL. Linn SVAHN została doścignięta, ale nie spadła na koniec grupy.
Tymczasem na stadion wbiegła Jessica DIGGINS, która do samej kreski nie odpuszczała – Amerykanka odniosła w NOWY ROK wielki triumf, który przybliża ją do triumfu w Tour de Ski oraz w całym PŚ.
Nie było jednak czasu na radość – od razu za metą upadła, po czym długo dochodziła do siebie.
Z tyłu panie przekroczyły już bliski stadionu strumyk. Victoria CARL cały czas utrzymywała parę sekund przewagi, ale na stadionie przewaga osiągnęła poziom zaledwie paru metrów.
Na ostatniej prostej odbył się wielki finisz i Niemka rzutem na taśmę obroniła 2 pozycję, co jest dla niej już 4 podium w tym sezonie! Wszystkie walczące wpadły na metę w przeciągu 4-5 sekund, a o podium musieli zdecydować sędziowie.
O kawałek buta to Linn SVAHN przekroczyła metę i wywalczyła 3 miejsce, a więc pierwsze podium na dystansie!!! 4 miejsce zajęła Jonna SUNDLING.
Dalej dobiegły zawodniczki, które dzisiaj były netto jeszcze szybsze od Jessie, ale zabrakło mocy na walkę z sprinterkami – Astrid OEYRE SLIND, Heidi WENG i na 7 miejscu Frida KARLSSON.
3 sekundy z tyłu nie walcząc o podium dobiegła Emma RIBOM, a TOP10 uzupełniła samotnie biegnąca od połowy trasy Krista PARMAKOSKI.
Sprint z kolejnej grupy, która straciła do triumfatorki 2 minuty wygrała Patricija EIDUKA, tym samym uplasowała się dzisiaj na 11 miejscu! TOP15 uzupełniły Nadine FAEHNDRICH, Teresa STADLOBER, mało odrabiająca dzisiaj Ebba ANDERSSON i Rosie BRENNAN.
Z stratą 2,5 minuty dobiegły Katharina HENNIG, Anne Kjersti KALVAA, 23-letnia Kristin FOSNAES, triumfatorka zeszłorocznego Alpe d’Cermis Delphine CLAUDEL czy też wielce utalentowana 22-letnia Margrethe BERGANE.
Dopiero 23 z stratą 4 MINUT była imponująca w pierwszych zawodach formą Moa ILAR.
Sytuacja po 3 etapach z 7 w Tour de SKI jest identyczna z tą na mecie tego biegu. Jessica ma prawie 1 minutę zaliczki nad 9 rywalkami.
WE WTOREK CZAS NA PRZEJAZD DO DAVOS, W ŚRODĘ SPRINTY!


EVA PINKELNIG WRACA I OD RAZU TRIUMFUJE NA SCHATTENBERGSCHANZE.
W OBERSTDORFIE, gdzie 28-29 grudnia rywalizowali panowie wieczorem odbył się konkurs pań.
Po wyrównanej walce piękny triumf odniosła triumfatorka Kryształowej Kuli Eva PINKELNIG, która z powodu urazu miała opóźniony start sezonu i pierwszy raz wystąpiła dopiero w sobotę.
Na podium stanęły aż 4 panie – na 2 miejscu była starsza z dwóch fantastycznych Kanadyjek Abigail STRATE, a na trzecim egzekwo doświadczona Jacqueline SEIFRIEDSBERGER oraz rówieśniczka Abigail, Eirin Maria KVANDAL.
Turniej, na który liczyły się wyniki konkursów dzisiejszego i sobotniego z GA-PA wygrała Nika PREVC.
Kolejny konkurs pań już w środę, ale nie będzie to BISCHOFSHOFEN czy INNSBRUCK, a skocznia K90 w VILLACH.




