RYOYU KOBAYASHI TRIUMFATOREM 72.TURNIEJU 4 SKOCZNI! E.VALNES I L.SVAHN NAJSZYBSI PRZED FINAŁEM TDS. MARCO ODERMATT NOKAUTUJE W ADELBODEN. V.GRENIER WYGRYWA PO ROKU – 06.01.2024
-6 STYCZNIA 2024
RYOYU KOBAYASHI TRIUMFATOREM 72.TURNIEJU 4 SKOCZNI!!! S.KRAFT WYGRYWA W BISCHOFSHOFEN.
W święto Trzech Króli nadszedł czas na ostateczne rozstrzygnięcia w rewelacyjnym 72.Turnieju 4 Skoczni. Przed konkursem w BISCHOFSHOFEN Ryoyu KOBAYASHI był liderem z 5 punktową przewagą nad Andim WELLINGEREM. Trzeci był Jan HOERL, do którego Stefan KRAFT tracił około 10 punktów.
Temperatura wynosiła około 0 stopni, a wiatru prawie znów nie było. Zmieniło się jednak w kwestii opadów – po nocnych opadach śniegu wokół zrobiło się biało, podczas konkursu również miało padać.
FINAŁOWY KONKURS poprzedziła od 15:00 seria próbna, w której najlepiej skoczył Stefan KRAFT.
Sędziowie mimo opadów śniegu, które na pewno mogły spowalniać zawodników na płaskim najeździe zdecydowali się na start z niżzsej, 13 belki.
Równo o 16:30 Alex INSAM w parze z Romanem KOUDELKĄ rozpoczęli ostateczną walkę w 72.Turnieju. Obydwaj skoczyli jak pokazali rywale solidnie i obydwaj uzyskali awans do finałowej serii.
W kolejnej parze lepszy od Arttiego AIGRO okazał się Marius LINDVIK. Artti po kilku minutach został zdyskwalifikowany za przekroczenie norm stroju. Estończyk ze swoim wynikiem dzisiaj tak by nie awansował.
W trzeciej parze do rywalizacji przystąpił Aleksander ZNISZCZOŁ, który podjął Kristoffera Eriksena SUNDALA. Norweg skoczył tylko 116,5 metra, a 29-latek dobre 124,5 i po raz kolejny znalazł się w drugiej serii.
Czwarta para to triumf Daniela HUBERA nad Erikiem BELSHAWEM, który na skoczni, gdzie przed dwoma laty wygrał dostał jedyną w 72.Turnieju szansę.
W kolejnej parze Maciej KOT zmierzył się z Danielem TSCHOFENIGIEM. Austriak po dobrym INNSBRUCKU tutaj znów skacze tylko na okolice TOP20, ale problemów w tej parze nie miał. Maciej mimo tylko 117,5 metra bardzo długo był wśród szczęśliwych przegranych, ale ostatecznie wypadł z tego grona.
Już za chwilę doszło do kolejnej batalii Polaka z Austriakiem – 36-letni Piotr ŻYŁA zawalczył z Mistrzem Igrzysk Młodzieżowych z 2020 roku, Marco WOERGOETTEREM. Austriak, który już prawie 4 lata temu punktował w PŚ skoczył 116 metrów. Metr dalej wylądował Piotr ŻYŁA i o 0,3 punktu to właśnie Mistrz Świata uzyskał awans do drugiej serii z notą zaledwie 100.1 punktu.
Siódma para to starcie medalistów MŚ, które jednak pewnie z Killianem PEIEREM wygrał Halvor Egner GRANERUD. Norweg pofrunął najdalej, 132 metry i objął pewne prowadzenie w konkursie.
Tuż po nim na belce usiadł jego największy rywal sprzed dokładnie roku, Dawid KUBACKI. Triumfator 68.Turnieju skoczył 125 metrów, co było solidną odległością, która dała wygraną w parze – tylko 119 metrów skoczył bowiem Stephan LEYHE, przez co po raz pierwszy w tym sezonie Niemiec nie zdobył punktów PŚ.
W kolejnej rywalizaci Michael HAYBOECK pewnie pokonał młodziutkiego Tate FRANTZA.
W parze numer 11 Paweł WĄSEK spróbował powalczyć z Manuelem FETTNEREM, który po pechu na BERGISEL dzisiaj był głodny rewanżu. MANU poleciał 134,5 metra i objął prowadzenie w konkursie, ale Paweł również znalazł się w finale, gdyż skoczył niezłe 125 metrów.
W kolejnych parach pewnie wygrywali faworyci – w najstarszej parze Pius PASCHKE z Taku TAKEUCHI, a Eetu NOUSIAINEN przegrał z Timi ZAJCEM.
Kolejny słaby występ zanotował Domen PREVC, który nie miał szans z Renem NIKAIDO – Japończyk wylądował na 129 metrze, Słoweniec 10 metrów bliżej.
Wydawało się, że z pary numer 16 powinna awansować dwójka zawodników – rozczarował jednak Johann Andre FORFANG, który nie przekroczył 120 metra i nie zmieścił się wśród lucky loserów. Parę wygrał oczywiście 11 w turnieju Philipp RAIMUND.
W 10 od końca parze KAMIL STOCH podejmował Junshiro KOBAYASHIEGO. Brat faworyta skoczył 118 metrów, a Kamil wylądował na niezłym 129 metrze. To dawało po 1 serii miejsce w środku drugiej dziesiątki, nie tak daleko TOP10.
W parze następnej Antti AALTO podjął wyzwanie Andreasa WELLINGERA. Fin skoczył 120,5 metra i po raz pierwszy w 2024 roku awansował do 2 serii, gdyż było to pewne miejsce wśród szczęśliwych przegranych.
Jego rywalem był ANDREAS WELLINGER. Niemiec ruszył z belki przy wielkim dopingu licznie zgromadzonych kibiców. Skoczył 132 metry, a więc nie najgorzej, ale nie wydawało się, że Ryoyu skoczy dzisiaj krócej.
W kolejnej parze parze Jan HOERL pewnie pokonał debiutującego 18-latka Simona STEINBERGERA, ale to nie był dobry skok – 126,5 metry dawały ogromne możliwości ataku na podium dla Stefana KRAFTA.
Zdecydowanie lepiej w kolejnej parze skoczył Lovro KOS – 135,5 metra, pewna wygrana z Remo IMHOFEM i 4 miejsce po 1 serii.
Peter PREVC również pokazał, że po pechu w INNSBRUCKU forma jest nadal tam gdzie była – skoczył 131 metrów i był w ścisłej czołówce. Jego rywal, Yevhen MARUSIAK wylądował zaledwie na 93,5 metrze.
Piąta para od końca to starcie słynnych zawodników, Anze LANISKA z Simonem AMMANNEM. Szwajcar osiągnął swój cel – na każdej z czterech skoczni mógł poczuć fantastyczny klimat, który dla niego kibice robili jeszcze lepszy. W tej parze zdecydowanie przegrał i po raz 3 nie awansował do 2 serii.
Anze LANISEK osiągnął 134,5 metra i wskoczył na pozycję lidera.
Po wczorajszym świetnym wyniku również i dzisiaj dobrą dyspozycję z Pucharu Kontynentalnego pokazał Benjamin OESTVOLD – Norweg po jednym dobrym skoku chyba się odblokował i po wygranej z Andrew URLAUB był pewny pierwszych punktów PŚ w tym sezonie.
W parze numer 23 Clemens AIGNER oddał kolejny piękny skok na 133,5 metra i w całym Turnieju wskoczył już na 8 miejsce. Jego rywal, 21-letni David HAAGEN miał szansę na pozycję przegranego, zabrakło 3 punktów.
Przedostatnią parę otworzył Danil VASSILYEV, ale wszyscy na dole czekali na jego rywala – Stefana KRAFTA. Austriak skoczył rewelacyjnie – 136,5 metra i objął prowadzenie z przewagą ponad 6 punktów nad Anze.
Ostatnim pojedynkiem w tym sezonie było starcie Gregora DESCHWANDENA i lidera, Ryoyu KOBAYASHIEGO.
Szwajcar skoczył lepiej niż wczoraj i po swoim skoku był już pewny awansu, bo 126,5 metra wystarczyło, by znalazł się w gronie szcześliwych przegranych.
RYOYU POLECIAŁ NAJDALEJ – 137 METRÓW I OBJAŁ PROWADZENIE O 1,2 PUNKTU NAD KRAFTEM I 15 PUNKTÓW NAD ANDREASEM WELLINGEREM!!! POZOSTAŁ WIĘC JUŻ TYLKO JEDEN KROK.
Po kilkunastu minutach przerwy o 17:41 ostateczną walkę z wyższej, 15 belki podczas 72.Turnieju 4 Skoczni rozpoczął Piotr ŻYŁA. Piter poprawił się i wylądował 10 metrów dalej, na 127 metrze, ale było ciężko kogoś wyprzedzić, gdyż rywale również się poprawiali.
Zdecydowanie najsłabszy skok drugiej serii oddał Daniel HUBER, przez co jako jedyny spadł za Piotra, który skończył dziś 29.
Pierwszy, który podjął atak był Daniel TSCHOFENIG – 21-latek skoczył 132,5 metra i objął prowadzenie, którego kolejni nie mogli mu odebrać – za nim skończył choćby Dawid, który skoczył na koniec 132 metry.
3 metry bliżej wylądował Paweł WĄSEK, który mimo tego utrzymał przewagę nad Dawidem i skończył o jedną pozycję wyżej, na miejscu 18.
Rewelacyjny skok po pierwszym słabym, pewnie z powodu napięcia oddał Jan HOERL. Austriak objął zdecydowane prowadzenie i prowadził aż do okolic TOP10.
W drugiej serii Aleksander ZNISZCZOŁ również awansował i skończył na 16 miejscu! Cały Turniej skończył na 22 miejscu, co jest sukcesem, zwłaszcza patrząc chwilę do tyłu.
Jedynym, który spadł w tabeli z naszych był najwyżej sklasyfikowany po 1 serii Kamil STOCH. Nasz Mistrz skoczył teraz bliżej, 125,5 metra z czego był niezadowolony. Przez to spadł na 21 miejsce.
Świetne skoki ponad 130 metrów oddawali P.RAIMUND, R.NIKAIDO, po raz drugi B.OESTVOLD, czy też M.HAYBOECK, ale nikt nie dawał rady Janowi HOERLOWI.
Wyprzedził go dopiero skaczący 11 od końca Pius PASCHKE. 33-latek skoczył 133,5 metra i wyprzedził Austriaka o około 3 punkty.
Otwierający ostatnią dziesiątkę Karl GEIGER, mimo że skoczył tyle samo, to uzyskał gorsze noty i punkty za wiatr, co spowodowało spadek aż na 15 miejsce.
Najlepszy wynik w karierze osiągnął Benjamin OESTVOLD, skończył na 12.
Peter PREVC poleciał świetne 135 metry, ale o pół punktu również przegrał z Piusem.
Jako 8 od końca skakał wicelider Turnieju – Andreas WELLINGER. Niemiec skoczył rewelacyjnie, 137 metrów i wyszedł na czoło stawki, praktycznie zapewniając sobie 2 miejsce na koniec.
Halvor Egner GRANERUD zakończył Turniej formą, jaką prezentował jeszcze przed świętami – skoczył 133 metry i na koniec był dzisiaj 7.
Andiego nie wyprzedził również Clemens AIGNER, który i tak był bardzo zadowolony z kolejnego konkursu – Austriak zajął najlepszą w karierze 6 lokatę, a w Turnieju skończył na 8 MIEJSCU!
Piąty od końca z belki na najdłuższy najazd na skoczniach dużych ruszył MANUEL FETTNER. 38-latek pofrunął 135 metrów i objął solidne prowadzenie nad Andim. To dawało szansę podium!
Niesamowity spadek zanotował Lovro KOS – z 4 miejsca po skoku na 120,5 metra spadł na miejsce 26, pomiędzy Mariusa LINDVIKA, a Romana KOUDELKE, który podczas tego Turnieju wrócił do walki.
Na górze została tylko trójka zawodników, jako pierwszy próbę oddał Anze LANISEK. Triumfator z poniedziałku OSIĄGNĄŁ 141 METRÓW!!! Noty były świetne, lądowanie piękne. Anze zapewnił sobie podium, gdyż Manuela wyprzedził o ponad 10 punktów.
Przedostatni ruszył STEFAN KRAFT. Przy ogłuszającym dopingu ponad 10 tysięcy widzów skoczył 140 metry!!! Dzięki przewadze z 1 serii wyprzedził Słoweńca i zapewnił sobie 3 miejsce w 72.TURNIEJU 4 SKOCZNI.
KONKURS, TURNIEJ KOŃCZYŁ RYOYU KOBAYASHI. Mistrz Olimpijski rewelacyjnie wybił się z słynnego podwójnego progu i poleciał na 139 METR, czym ZAPEWNIŁ SOBIE TRIUMF W 72.TURNIEJU 4 SKOCZNI!!!
O metr różnicy w drugim skoku w dzisiejszym konkurs triumf odniósł Stefan KRAFT, a Ryoyu po raz czwarty był drugi! Po raz pierwszy w 21 wieku zawodnik bez wygrania konkursu wygrywa TURNIEJ 4 SKOCZNI!
FANTASTYCZNY TURNIEJ, KTÓRY W TYM SEZONIE JEST PRAKTYCZNIE IMPREZĄ SEZONU W SKOKACH ZOSTAŁ ZAKOŃCZONY WYŚMIENITĄ CEREMONIĄ, PODCZAS KTÓREJ WRĘCZONO KRYSZTAŁOWE PUCHARY, A RYOYU KOBAYASHIEMU TRZECIEGO W KOLEKCJI ZŁOTEGO ORŁA!!!
Wyrównał więc m.in KAMILA, przed nimi są Janne AHONEN (5) i Jens WEISSFLOG (4).
Najwyżej z Orłów 72.TCS zakończył Kamil STOCH na 15 miejscu. Na 17 miejscu, ostatnim z zawodników, którzy mają komplet skoków znalazł się Piotr ŻYŁA.
W Pucharze Świata po Turnieju prowadzi nadal Stefan KRAFT z ponad 200 punktową zaliczką nad A.WELLINGEREM i około 300 punktami przewagi nad Ryoyu KOBAYASHIM, który już jest trzeci.
Kamil, Dawid i Piotr plasują się obok siebie pod koniec 30-stki.
KOLEJNE KONKURSY PŚ ODBĘDĄ SIĘ W POLSCE!!! ZA TYDZIEŃ WISŁA.






ERIK VALNES WYGRYWA PO RAZ PIERWSZY NA DYSTANSIE W PRZEDOSTATNIM ETAPIE TOUR DE SKI. LIDER BEZ ZMIAN, JUTRO ALPE D’CERMIS!
W jeszcze trudniejszych warunkach niż panie – zamiast deszczu padał intesywnie śnieg, o 15:25 do walki przystąpili panowie.
Tutaj również doszło do wycofania się ważnego zawodnika – z powodu grypy żołądkowej kontynuować Turnieju nie mógł faworyt miejscowych, Federico PELLEGRINO.
Na trasę ruszyło więc 54 zawodników. Warunki nie pozwalały na ataki i zawodnicy nawet nie próbowali zbytnio wyrywać się do przodu. Przez pierwsze 3 okrążenia tempo było bardzo spokojne, a na prowadzeniu znajdowało się wielu zawodników, w tym Hiszpan Imanol ROJO.
Do pierwszej rywalizacji doszło na 8,5 kilometrze, gdzie na końcu podbiegu umiejscowiono walkę o sekundy w klasyfikacji generalnej.
Po walce na całym podbiegu 15 sekund od swojego czasu odjął Erik VALNES, który dziś wyglądał o wiele lepiej niż w DAVOS. 12 sekund zgarnął Jens BURMAN, a 10 sekund sam lider, Harald Oestberg AMUNDSEN.
Na początku ostatniej pętli nadal razem biegli prawie wszyscy, oprócz Lucasa CHANAVAT, który znów od samego startu biegł bardzo wolno. Francuz robi wszystko, by jutro po raz pierwszy w karierze ukończyć Tour de Ski i odebrać pewną wygraną w klasyfikacji punktowej. Do tego musi pokonać Alpe d’Cermis.
Na ostatniej pętli podczas zjazdu już na ostatnim kilometrze doszło do upadku – najwięcej stracili Lucas BOEGL oraz Jens BURMAN, który wypadł na dalszą część trasy i musiał wrócić na właściwą. Przez to skończył poza 30-stką.
Na długim podbiegu zaatakował aktywnie biegnący cały dystans młody Szwajcar, Cyril FAEHNDRICH. Za 24-latkiem pobiegli Erik VALNES oraz William POROMAA. Próbował jeszcze choćby Paal GOLBERG, ale nie dał rady.
Szwajcar utrzymywał się na prowadzeniu aż do zjazdu z mostka na ostatnią prostą. Tam odbył się finisz, podczas którego Erik VALNES bez problemów dogonił najpierw brązowego medalistę MŚ na 50 kilometrów, a następnie Szwajcara i odniósł pierwszy triumf w biegu na dystansie!!!
Drugie miejsce po walce do końca wyrwał William POROMAA, dla którego jest to pierwszego podium w tym sezonie. Dla Cyrila FAEHNDRICHA to oczywiście pierwsze podium w karierze!
Cała grupa dobiegła szybko, około 7-10 sekund za triumfatorami. Czwarty był Paal GOLBERG, dalej Friedrich MOCH, lider cyklu i PŚ Harald Oestberg AMUNDSEN był dzisiaj 6.
Najlepszy bieg w całym turnieju zaprezentował kolejny ze Szwedów, Calle HALFVARSSON, a po raz drugi w karierze i z rzędu w TOP10 zmieścił się 22-letni Remi BOURDIN.
Praktycznie nikt dzisiaj nie stracił, zyskał na pewno Erik VALNES, który przesunął się z powrotem na 2 miejsce. Walka o 2 miejsce będzie jednak ostra.
PRZED FINAŁEM NA ALPE D’CERMIS Harald Oestberg AMUNDSEN ma komfortową przewagę 1 minuty i 34 sekund nad Erikiem VALNESEM, 8 sekund więcej traci Martin NYENGET. Kolejne 5 sekund za nim plasują się Friedrich MOCH oraz Hugo LAPALUS, a 4 sekund do nich traci Beda KLEE. Również ze stratą poniżej 2 minut do lidera jest jeszcze Henrik DOENNESTAD, który w ostatnim momencie zastąpił Johannesa KLAEBO.
Ósmy Jens BURMAN traci do podium już ponad 1 minutę, a zamykający TOP10 Paal GOLBERG i Antoine CYR tracą ponad 3 minuty.
WIELKI FINAŁ PANÓW W NIEDZIELĘ OD 14:30.

LINN SVAHN Z 3 TRIUMFEM W TOUR DE SKI PO WALCE Z FRIDĄ KARLSSON. JESSIE DIGGINS LIDERKĄ PRZED WIELKIM FINAŁEM.
Po dniu przerwy biegaczki przystąpiły do 6 etapu wielkiej walki w 18.Tour de Ski. W VAL DI FIEMME, które gości najlepszych po raz ostatni przed modernizacją odbyły się w sobotę biegi ze startu wspólnego na 15 kilometrów stylem klasycznym.
Na starcie u pań stanęło 32 zawodniczek, rano z powodu choroby wycofała się będąca w walce o podium 35-letnia Astrid Oeyre SLIND.
Równo o 11:30 przy mocnych opadach deszczu nastąpił start. Warunki nie ułatwiały prób ataku i przez większość trasy wszystkie zawodniczki biegły razem.
Najbardziej aktywna na przodzie była Frida KARLSSON, która próbowała tak mocne tempo, by doprowadzić do problemów rywalki z generalnej. Żadna jednak nie miała problemów z biegiem w czołówce.
Drugą aktywną była Victoria CARL, która po kryzysie w DAVOS dzisiaj odzyskała energię i chciała odrobić choć część strat, które poniosła w czwartek, by móc walczyć na Alpe d’Cermis o podium.
Najciekawszy moment biegu przed finiszem miał miejsce na 8,5 kilometrze – wtedy doszło do walki o odjęcie sekund w klasyfikacji generalnej.
Tą walkę wygrała Frida KARLSSON, druga była Jonna SUNDLING, a trzecia Linn SVAHN. Tym samym Frida awansowała do TOP3, chociaż różnice między całą grupą z miejsc 2-6 były nadal bardzo niskie.
Żadna z zawodniczek nie zaatakowała nawet na ostatnim długim podbiegu przed stadionem i wszystko rozstrzygnęło się na masowym finiszu.
Frida ciągle prowadziła, ale blisko niej była Linn SVAHN. Na ostatnich metrach Linn okazała się szybsza i to właśnie ona odniosła wygraną!
Dla Linn jest to pierwsza wygrana na dystansie, a już trzecia na 18.Tour de Ski! W całym Tourze jest pewną liderką klasyfikacji punktowej oraz zajmuje 5 miejsce w generalnej z bardzo małą stratą do 2 miejsca.
Frida zajęła drugie miejsce, co jest jej pierwszym podium od KUUSAMO, a podium uzupełniła Katharina HENNIG, dla której jest to pierwsze podium w tym sezonie. Niemka bardzo dobrze czuje się w VAL DI FIEMME – wcześniej, 3 lata temu zdobyła tutaj pierwsze podium, a 1 rok temu odniosła pierwszą wygraną.
Jessica DIGGINS dzisiaj w najtrudniejszym dla niej biegu całego Touru wytrzymała idealnie, zajęła 8 miejsce i w pewną przewagą stanie jutro na starcie wielkiego finału.
W odstępie 20 sekund do mety dobiegło ponad 15 zawodniczek, w tym wszystkie z TOP10 TDS, a więc w klasyfikacji nie zaszły wielkie zmiany. Najwiekszą zdecydowanie było wycofanie się A.O.SLIND. Do mety dobiegło 31 pań, gdyż z trasy zeszła sprinterka Johanna HAGSTROEM.
PRZED FINAŁEM NA ALPE D’CERMIS Jessie DIGGINS ma 43 sekundy przewagi nad Jonną SUNDLING, 44 sekundy nad Fridą KARLSSON, a 49 sekund traci Kerttu NISKANEN. W grze o podium pozostają jeszcze Linn SVAHN oraz Heidi WENG, która bardzo dobrze spisuje się na tej wielkiej górze. Więcej o pół minuty traci Victoria CARL, a już 2 minuty do Amerykanki tracą jej rodaczka Rosie BRENNAN oraz Krista PARMAKOSKI i Teresa STADLOBER z Kathariną HENNIG.
BIEG PAŃ NA SAM KONIEC RYWALIZACJI W OKRESIE ŚWIĄTECZNO-NOWOROCZNYM, START O 15:45!

MARCO ODERMATT NOKAUTUJE W ADELBODEN PRZED TYSIĄCAMI FANÓW! ALEKSANDER AAMODT KILDE NA PODIUM W GIGANCIE!!!
W ADELBODEN jeszcze w piątek wokół słynnej trasy CHUNISBAERGLI było zielono. W nocy zaczął padać pierwszy śnieg od połowy grudnia i szybko zrobiło się biało.
W dzień nie przestawało jednak padać, a do tego doszła gęsta mgła. Jury zdecydowało o obniżeniu startu, przez co zamiast ponad 1 minuty 10 sekund jechano około 55 sekund.
W tych warunkach równo o 10:30 najlepsi giganciści rozpoczęli pierwszą w 2024 roku walkę o punkty PŚ.
Z jedynką ruszył wicemistrz Olimpijski, Zan KRANJEC. Słoweniec bardzo dobrze wyglądał w ostatnich gigantach, ale dzisiaj pojechał bardzo słabo – jak się okazało, ledwo awansował do TOP30.
O wiele lepiej pojechał kolejny z graczy – Henrik KRISTOFFERSEN. Norweg wyszedł na około 1 sekundowe prowadzenie.
Prawdziwa weryfikacja przyszła z numerem 3 – w bramce startowej stanął Marco ODERMATT, a kibice zebrani w liczbie około 30 tysięcy jeszcze bardziej rozkręcili swój doping.
ODI pojechał pięknie, nie dał nikomu szans na słynnej ściance i objął prowadzenie o prawie półtorej sekundy nad Norwegiem! Na trybunach zapanowała euforia.
Z czwórką Filip ZUBCIC stracił 1,55 sekundy – to dało dopiero 12 miejsce, ale różnice od 2 miejsca w dół były bardzo małe.
Na starcie nie stanął zawodnik, który bardzo lubi tą najtrudniejszą trasę w kalendarzu – Alexis PINTURAULT. Powodem była poranna informacja od partnerki, że wkrótce odbędzie się poród.
Z numerem 7 przy ogromnym dopingu do mety nie dojechał jeden z faworytów do podium, Loic MEILLARD. Szwajcarowi przed wjazdem na ściankę odpadła narta!
Z numerem 9 na górnym, szybkim odcinku przeszarżował Filippo DELLA VITE i również nie mógł dojechać do mety, na której czekało tysiące widzów.
Najmniej do Marco stracił Stefan BRENNSTEINER – Austriak przegrał 1,04 sekundy.
Z numerem 16 do walki przystąpił Aleksander Aamodt KILDE, który jak zapowiadał, w 8 dniowej przerwie od BORMIO trenował przede wszystkim gigant, bo chce i w nim być naprawdę mocny.
I to było widać – po solidnym występie w ALTA BADIA, gdzie był 13, dzisiaj pojechał FENOMENALNIE – Norweg stracił 1,15 sekundy do swego przyjaciela i rywala, co dało 3 miejsce po 1 przejeździe! Aleksander nigdy dotąd na podium w gigancie nie stał.
Do awansu trzeba było stracić 2,58 sekundy, a więc 30 zawodnik tracił do drugiego zaledwie 1,54 sekundy.
0,04 sekundy do awansu zabrakło zaczynającemu sezon po październikowym urazie Stefanowi LUITZOWI – był 31. 38 miejsce zajął kolejny dopiero wchodzący w sezon Australijczyk Harry LAIDLAW, który w zeszłym sezonie wiele razy pokazywał prędkość, ale często wypadał.
Nie awansował również Victor MUFFAT-JEANDET, który tutaj w zeszłym sezonie odniósł kontuzję.
O 13:30 młody Norweg Fredrik MOELLER rozpoczął drugi przejazd. W drugim przejeździe po raz pierwszy w karierze jechał Jonas STOCKINGER – 24-letni Niemiec skończył 28, a więc zdobył pierwsze 3 punkty PŚ.
Już jako czwarty wyruszył Zan KRANJEC. Słoweniec wyszedł tylko na minimalne, 0,01 prowadzenie nad Giovannim BORSOTTIM i awansował zaledwie na 21 miejsce.
Rewelacyjnie pojechał za to Christian BORGNAES – Austriak reprezentujący od zeszłego sezonu DANIĘ pojechał lepiej od medalisty olimpijskego o ponad pół sekundy i wyszedł na prowadzenie. Ostatecznie skończył na najlepszym w karierze 14 miejscu! Jak się okazało, był dzisiaj lepszy od wszystkich Austriaków reprezentujący Austrię!
Po raz kolejny w tym sezonie w TOP20 skończył Sam MAES – Belg nie schodzi już poniżej pewnego poziomu.
Duńczyka wyprzedził 20 po pierwszym przejeździe River RADAMUS – utalentowany Amerykanin w drugim przejeździe pojechał wreszcie jak się on sam i kibice od niego oczekują i wyszedł na prawie 1 sekundowe prowadzenie nad BORGNAES, a pamiętajmy, że różnice po 1 przejeździe były bardzo małe.
Kolejni zawodnicy zgodnie z oczekiwaniami nie mogli wyprzedzić 25-latka. Blisko byli Alexander SCHMID czy też jadący dzisiaj po raz pierwszy w gigancie z numerem z TOP30 Alex VINATZER – Włoch był dzisiaj już 11, Niemiec skończył 10.
River prowadził aż do zawodnika, który ruszył 12 od końca – był nim Filip ZUBCIC. Chorwat pojechał rewelacyjnie na górze, na ściance trochę stracił, ale mimo tego objął przodownictwo o 0,12 sekundy.
Bardzo blisko wyjścia na prowadzenie byli kolejno jadący Henrik KRISTOFFERSEN oraz młodszy rodak, Alexander STEEN OLSEN. Norwedzy jednak nie dali rady ani Filipowi, ani Riverovi i wskoczyli na odpowiednio 3 i 4 miejsce.
Mimo gorącego dopingu z TOP10 wypadł Gino CAVIEZEL – skończył 12, tuż przed Justin MURISIER.
Ostatnią ósemkę otwierał Thibaut FAVROT. Francuz jednak wypadł z TOP10, a liderem nadal był ZUBO.
Kolejni do walki ruszyli zawodnicy, którzy na razie w tym sezonie bardzo zawodzili – Rasmus WINDIGSTAD oraz Luca de ALIPRANDINI. Dzisiaj pierwszy przejazd mieli zdecydowanie najlepszy w sezonie.
W drugim również wykonali dobrą robotę, nie wyszli wprawdzie na prowadzenie, ale przegrali nie dużo i ostatecznie utrzymali się w TOP10, gdzie w tym sezonie jeszcze nie byli.
Z jednym celem – byciem coraz szybszym ruszył Atle Lie McGRATH. Norweg, który 3 lata temu odniósł tutaj pierwszą kontuzję i do tej pory w gigancie nie ukończył na tej trasie zawodów pojechał świetnie – przegrał setne sekundy i zajął dzisiaj 7 miejsce.
Czwarty od końca z bramki startowej wystartował Manuel FELLER. Triumfator slalomu z GURGL pojechał tak jak zawsze na całego, co na wjeździe na ściankę zakończyło się prawie wypadnięciem – Manu utrzymał równowagę, ale stracił masę czasu, a rywale popełniali dzisiaj bardzo mało błędów. To skutkowało spadkiem Austriaka na dopiero 27 MIEJSCE.
Z niesamowitego 3 miejsca po 1 przejeździe przystąpił do rywalizacji Aleksander AAMODT KILDE. Norweg w DRUGIM PRZEJEŹDZIE wytrzymał napięcie, pojechał świetną górę, a na ściance wcale nie stracił do typowych gigancistów i na mecie WYSZEDŁ NA PROWADZENIE!!! To oznaczało PIERWSZE PODIUM w gigancie dla Norwega w PŚ!!! Kibice wpadli w euforię, tak samo jak Aleksander!
Zawodnicy bardzo szybko ruszali na trasę, by zdążyć przed jeszcze gorszą pogodą. Przedostatni ruszył Stefan BRENNSTEINER. Doświadczony Austriak znowu nie wytrzymał presji i wypadł z podium, będąc na nim po 1 serii – po bardzo dużym błędzie, który prawie się skończył upadkiem dojechał z stratą prawie 2 sekund do Aleksandra, co dało 19 miejsce.
Z góry wystartował po chwili ostatni zawodnik dnia – Marco ODERMATT. Idol publiczności pojechał pięknie, w drugim przejeździe przegrał tylko z Riverem RADAMUSEM, a ogólnie znokautował stawkę wygrywając na mecie o 1,26 sekundy z Aleksandrem Aamodtem KILDE!!!
Nastąpiła ogromna euforia, a Marco w swoim stylu rzucił się na bandy. Aleksander za to zbierał gratulacje od kolejnych rywali, którzy na pewno byli pod wrażeniem tego, czego dokonał. Sam powiedział w wywiadzie, że jest to dla niego jak wygrana.
Dla Filipa ZUBCICA jest to 2 podium w tym sezonie.
W NIEDZIELĘ WIELKA WALKA SLALOMOWA!!! START O 10:30.


VALERIE GRENIER PO DOKŁADNIE ROKU WYGRYWA GIGANT SLALOM NA TEJ SAMEJ TRASIE W KRANJSKIEJ GORZE!!!
Równo o 9:30 ruszył 1 przejazd pierwszych w 2024 roku zawodów pań, a ogólnie 15 w tym sezonie. Warunki w Kranjskiej Gorze na trasie PODKOREN były ciężkie – zgodnie z prognozami w nocy padał śnieg, a podczas zawodów deszcz.
Pierwsza do walki przystąpiła liderka klasyfikacji gigantowej, Federica BRIGNONE. 33-letnia wicemistrzyni świata pojechała jak się okazało bardzo dobrze, wyprzedziłą ją bowiem tylko jedna zawodniczka – jadąca tuż po niej Petra VLHOVA i to minimalnie, bo o 0,02 sekundy.
Z trójką na trasę wyruszyła zeszłoroczna triumfatorka, Valerie GRENIER. Kanadyjka straciła 0,35 sekundy do Słowaczki i była na dobrej pozycji przed 2 przejazdem – była czwarta, lepszy czas uzyskała jeszcze tylko jedna – jadąca z czwórką Lara GUT, która przegrała z Petrą o 0,15 sekundy.
W tych ciężkich warunkach na najwyższym poziomie każdy numer miał znaczenie.
Z piątką do walki przystąpiła Mikaela SHIFFRIN. Liderka PŚ straciła prawie 1 sekundę do Petry VLHOVEJ.
Mistrzynię Świata wyprzedziły jeszcze po chwili Mistrzyni Olimpijska Sara HECTOR i jadąca najlepiej w tym sezonie Thea Louise STJERNESUND.
Minimalnie o 0,04 sekundy gorzej od Mikaeli pojechała Marta BASSINO, która zamykała TOP8.
Z numerem 8 do walki przystąpiła Maryna GĄSIENICA-DANIEL. Trzeba przyznać, że Polka nie wykorzystała dobrego losowania i po błędach po 1 przejeździe była dopiero na 18 miejscu, a kolejne zawodniczki dalej zajmowały bardzo podobne lokaty do swojego numeru startowego.
Do TOP30 po raz 5 w 6 gigancie awansowała Magdalena ŁUCZAK, która w sylwestra skończyła 22 lata. Do TOP30 w gigancie po raz pierwszy awansowała również Emma AICHER, nie zabrakło po raz kolejny Lary COLTURI.
Z reprezentantek gospodarzy awans uzyskała tylko Ana BUCIK i to z 19 lokaty. Nie awansowały Neja DVORNIK czy też nadal mająca problemy w gigancie po kontuzji Andreja SLOKAR.
Mimo ciężkich warunków róznice nie były aż tak duże – do awansu trzeba było stracić poniżej 3 sekund, a do mety nie dojechały tylko 4 zawodniczki z Andreą ELLENBERGER na czele.
Po raz pierwszy w PŚ w gigancie swoich sił spróbowała Jasmine FLURY. Mistrzyni Świata w zjeździe zajęła ostatecznie 43 miejsce.
O 12:30 ruszył drugi przejazd, który otwarła Elisa PLATINO.
Jako trzecia do walki przystąpiła Magdalena ŁUCZAK, która wyszła na prowadzenie przed Włoszką oraz Włoszką reprezentującą Albanię.
Warunki cały czas były ciężkie – dalej padał deszcz, ale trasa była bardzo mocno zlodzona – robiły się dziury, ale nie rozpadała się.
Z trasy wypadła jako pierwsza młoda Kanadyjka Cassidy GRAY. Drugą, która nie ukończyła zawodów była Ana BUCIK, dla której jest to kolejny słaby występ w tym sezonie. Tym samym żadna z Słowenek nie zdobyła dziś punktów.
Tuż po niej wystartowała Maryna GĄSIENICA-DANIEL, która wyszła na 5 miejsce – przegrała z Emmą AICHER oraz Ricardą HAASER, Kathariną LIENSBERGER i Stephanie BRUNNER. Ostatecznie skończyła na 16 miejscu, a Magdalena finiszowała na 24.
Zaraz po Polce ruszyła Clara DIREZ, która znów lepszy wynik osiągnęła atakując z dalszej lokaty po 1 przejeździe. Francuzka objęła po swoim przejeździe prowadzenie i awansowała na 11 miejsce.
Drugą część przejazdu rozpoczęła Sofia GOGGIA. Mistrzyni zjazdu dzisiaj po raz pierwszy od lat jechała w gigancie jako zawodniczka TOP15. W drugim przejeździe awansowała 3 lokaty i była w sobotę 12. Ale ciągle prowadziła Clara DIREZ.
Kilka miejsc spadła Michelle GISIN.
13 od końca wyjechała Alice ROBINSON. Alice, która tutaj wygrywała przed 4 laty pojechała solidnie i wyszła na prowadzenie przed DIREZ.
Przejazd kolejnej zawodniczki szybko się zakończył – Julia SCHEIB, piąta w LIENZ na jednym z pierwszych skrętów wypadła z trasy.
O wiele lepiej wystąpiła Franziska GRITSCH, która po świetnym dolnym odcinku wyprzedziła Alice ROBINSON i wyszła na prowadzenie o 0,08 sekundy.
Na górze zostało 10 zawodniczek. Niestety pierwsza z nich, Paula MOLTZAN po raz drugi z rzędu wypadła z zawodów, dokładnie w tym samym miejscu co SCHEIB. Na chwilę było niebezpiecznie, ponieważ bardzo blisko rozpędzonej Amerykanki była jedna z osób od trasy.
Z 9 na 23 miejsce po ogromnym błędzie i ledwo uratowaniu się przed wypadnięciem spadła 6 zawodniczka MŚ, Mina Fuerst HOLTMANN. Przed TOP8 ciągle prowadziła Nowozelandka.
Ósma od końca ruszyła Marta BASSINO, która w tym sezonie jeszcze nie stała na podium. Dzisiaj to się nie zmieniło – w momencie finiszu wskoczyła na 3 miejsce.
I wtedy w bramce startowej stanęła Mikaela SHIFFRIN. Mika potrzebowała ataku, by móc spróbować powalczyć o podium. Dzisiejsze mokre warunki nie pasują jednak Mikaeli i na dole przegrała z prowadzącą dwójką. Ostatecznie była dzisiaj 9, co jest w tym sezonie zdecydowanie najgorszym wynikiem (nie licząc DNF w Val d’ISERE).
Szósta od końca jechała T.L.STJERNESUND. Norweżka w drugim przejeździe również pojechała bardzo solidnie, co w tym sezonie jeszcze się nie zdarzyło i wyszła na pewne prowadzenie!
Jadąca już za kilka sekund Sara HECTOR przegrała z nią o 0,41 sekundy.
Na górze była jednak jeszcze bardzo mocna czwórka, z której pierwsza ruszyła Valerie GRENIER. Zeszłoroczna triumfatorka pierwszego z dwóch gigantów rozpoczęła spokojne, a od połowy narzuciła niesamowite tempo, które dało jej ogromną przewagę – 1,18 sekundy nad Norweżką.
Ten przejazd na pewno dawał szansę na podium, co już po chwili stało się pewne – o 0,37 przegrała z nią Lara GUT.
Na górze została dwójka, która miała prawie identyczny czas po 1 przejeździe. Federica BRIGNONE robiła wszystko co mogła, ale mimo tego przegrała o 0,51 sekundy z Valerie – to oznaczało porażkę również z GUT i ryzyko wypadnięcia z podium.
Zawody kończyła Petra VLHOVA. Reprezentantka Słowacji również do połowy jechała po triumf, ale potem na przestrzeni kilku zakrętów straciła całą przewagę. Na metę dojechała z stratą 0,61 sekundy, przez co wypadła nawet z podium!
Valerie GRENIER równo po roku wygrywa drugie zawody o PŚ. Dla Lary GUT to pierwsze podium od Sankt Moritz, a Federica BRIGNONE stanęła na nim już po raz 7 w tym sezonie.
Liderką PŚ oczywiście nadal jest Mikaela, a jutro może przekroczyć 1000 punktów jako druga po Jessie DIGGINS.
W niedzielę bowiem dojdzie do ostatnio tutaj nie rozgrywanego slalomu. Mikaela będzie główną faworytką, najgroźniejszymi rywalkami Petra, Lena DUERR, Sara HECTOR. START O 09:30!

BIATHLON BIEGI POŚCIGOWE W OBERHOFIE – JULIA SIMON Z PIERWSZĄ WYGRANĄ W TYM SEZONIE, ENDRE STROEMSHEIM Z PIERWSZĄ WYGRANĄ W KARIERZE.
Johannes BOE znów poza podium, tym razem był 5, gdyż spudłował 3-krotnie na ostatnim strzelaniu. W niedzielę biegi sztafetowe.




